Wesele
dodane: 23 września 2001
"Wesele" jest utworem ściśle związanym z problemem walki zbrojnej o wolność. Jest ono zarazem pytaniem i odpowiedzią na pytanie: czy ówczesne społeczeństwo złożone głównie z chłopów i inteligencji było w stanie połączyć się we wspólnej walce? Jak będzie widać z charakterystyki postaci i końcowej sceny, nie było to wtedy możliwe. Akcja powstańcza, do której wielkie przygotowania rozpoczęły się już w akcie II, skończyła się fiaskiem. Rozpuszczono wici, chłopi się zebrali i w ciszy oczekiwali na rozwój wypadków. Jednak inteligencja w ostatnim momencie bała się podjąć przywódczej roli, a chłopi sami nie mogli się zdecydować na atak. Czyn faktycznie nie nastąpił, a cała akcji zakończyła się chocholim tańcem symbolizującym marazm, niemoc narodu do wspólnego ruchu. "Wesele" pokazało, że te dwie warstwy praktycznie się nie znały, jedna była nieufna w stosunku do drugiej. W takich warunkach ciężko jest się zjednoczyć.
Reklama
"Wyście sobie, a my
sobie, każdy sobie rzepkę skrobie". W "Weselu" przedstawione zostały dwie
najważniejsze wtedy warstwy społeczne. Ocena dla obu wypadła równie
niekorzystnie. Głębsza charakterystyka obejmuje kilka osób reprezentujących obie
te grupy.
Do inteligencji należą:
Pan Młody - artysta, poeta, "zakochany" w chłopach, w
ich zdrowiu, tężyźnie. Jego żona podoba mu się, bo jest taka oryginalna i różna
od panien z miasta (wszystko dlatego, że jest chłopką). On "kocha" wieś, od razu
zdrowiej się czuje, jak sobie nago po rosie polata. Mówi poetyckim językiem i
łatwo wpada w poetycki zachwyt nad byle czym. Cały czas odzywa się w nim nutka
wątpliwości, czy aby ten ożenek nie jest mezaliansem. Wyraża to Hetman:
"Czepiłeś się hamskiej dziewki". Poeta - pisze utwory czysto dekadenckie, nikomu
niepotrzebne. Z tego powodu nie czuje się szczęśliwy - chce tworzyć coś
wielkiego, poezję namawiającą do wielkich czynów, tak wielkich jak Bitwa pod
Grunwaldem. Jego pragnienia uosabia Rycerz, symbol męstwa i czynu. Poezja ma być
silna jak ten Rycerz.
Dziennikarz - przedstawiciel
konserwatywnego stronnictwa stańczykowskigo. Zajmowało się ono głównie
udowadnianiem, że winę za obecny stan Polski ponosi szlachta i popełnione przez
nią błędy. Polityka stańczykowców polegała na trwaniu w bezczynności i w
posłuszeństwie zaborcom. Negują oni sens jakiejkolwiek walki o niepodległość.
Dziennikarz przeżywa z tego powodu rozterki, nie wie czy postępuje słusznie.
Jego obawy wyrażone są w pojawieniu się widma Stańczyka, który mówi mu, że
przeszłość Polski to nie tylko klęski, ale także dni pełne chwały. Nie wolno
usypiać kraju, jak to sugerują stańczykowcy. Dziennikarz wie, że to co robi,
jest złe: "usypiam duszę mą biedną i usypiam brata mego", ale nie chce się
zmienić. Stańczyk widząc to wręcza mu ze słowami ironii laskę błazeńską:
"Masz tu kaduceus polski,
mąć nim wodę, mąć.
(...) mąć tę narodową kadź,
serce truj, głowę trać!"
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę