Nad Niemnem
dodane: 23 września 2001
Justyna Orzelska jest krewną Benedykta. Zamieszkuje u niego ze swoim zdziwaczałym ojcem. Początkowo nic szczególnego poza zrywaniem kwiatków nie robi. Czuje się dlatego nikomu niepotrzebna. Spokój ducha przywraca jej wspólna z chłopami praca w polu. W pracowitym życiu wiejskim odnajduje to, co zapewnia jej uczucie potrzebnej i pożytecznej. Odwiedzała w tym czasie po raz pierwszy mogiłę powstańczą, grób Jana i Cecylii i widząc głęboki patriotyzm zaścianka, zdecydowała się na ślub z Janem Bohatyrowiczem, człowiekiem żyjącym z pracy własnych rąk, odrzucając bogatego Teofila Różyca, gdyż właśnie w zaścianku widzi szansę prawdziwego, aktywnego i pożytecznego życia. Jej decyzja spotyka się z uznaniem Benedykta, Witolda, a przede wszystkim Marty, która kiedyś zrezygnowała z małżeństwa z Anzelmem Bohatyrowiczem w obawie przed mezaliansem.
Reklama
Szczególną osobą jest pani Andrzejowa Korczyńska. Ona pracuje, udziela
się społecznie, poświęca się filantropii, jednak nie wkłada w to serca. Ona
robi to, bo tak robiłby jej mąż, gdyby żył.
Przejdźmy do grupy "darmozjadów". Pierwszym z nich jest Kirło, który
zamiast pomóc żonie w gospodarstwie, włóczy się po okolicznych dworach
szlacheckich marnując czas.
Następnie Teofil Różyc, arystokrata, który przehulał połowę swojego
majątku za granicą i nie znalazł nic, co miałoby sens w życiu. Obecnie
także nie zajmuje się swoimi włościami, tylko poszukuje mocnych wrażeń
i namiętności, jak zalecanie się do Justyny. Całkowity laik w prowadzeniu
gospodarstwa. Wegetujący człowiek, nic nie wnoszący do społeczeństwa.
Darzecki jest także arystokratą. Ma on rodzinę, której zapewnia życie na
wysokim poziomie. Żyją oni bardzo wystawnie i uważają się za ludzi
cywilizowanych. Darzecki nie zwraca uwagi na biedniejszych od siebie, na
ich problemy (żąda od Benedykta zwrotu długu, nie patrząc na jego ciężką
sytuację). Czuwa tylko nad tym, żeby nie obniżyć poziomu życia. Powstanie
styczniowe uważa za niepotrzebne, za wydarzenie, które zakłóciło mu jego
spokój.
Następnym próżniakiem jest ojciec Justyny, jednak jako artyście można mu
wybaczyć.
Nie można natomiast wybaczyć Andrzejowi Korczyńskiemu, który wyrósł na
darmozjada, wątpliwego artystę, nieczułego i zimnego. Uważa chłopów za
bydło, a ojca za nieszczęśliwego szaleńca.
Żona Benedykta Korczyńskiego, Emilia, także nie należy do pracowitych. Ta
nieszczęśliwa hipochondryczka ma pretensje do męża, że cały czas pracuje,
a ona biedna się nudzi.
Przygotowali
Rafał - Dreamer@poczta.fm
Paweł Florczak
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę