Lotta w Weimarze
dodane: 23 września 2001
W powieści "Lotta w Weimarze" Mann podejmuje po raz kolejny
nurtujący go od początków twórczości problem sensu ludzkiego istnienia, spraw
życia i śmierci, ich wzajemnego związku; przedstawia na tym tle sprawę powołania
artysty, rangi i ważności sztuki; wreszcie rozważa problem tragizmu narodowego
losu niemieckiego i jego historycznego uwarunkowania. W tym celu posługuje się
osobą Goethego, który był zawsze wzorem, miarą i inspiratorem twórczości Manna.
Bohater Lotty w Weimarze, Goethe, ma w związku z tym funkcję
potrójną: jest mannowskim wizerunkiem wielkiego weimarczyka (któremu Mann
poświęcił już kilka wcześniejszych studiów i tutaj stara się dać pełną
charakterystykę jego osoby i twórczości); jest reprezentantem artysty w ogóle,
wypowiadającym się na temat sztuki, jej stosunku do życia; jest arbitrem, a
zarazem porte-parole autora w kwestii niemieckiej. Fabuła powieści, bardzo
zresztą nikła, jest artystycznym przetworzeniem materiału autentycznego,
zebranego z największym pietyzmem. Jej punktem wyjścia jest rzeczywista wizyta w
Weimarze Charlotty Kestner, z domu Buff, pierwowzoru Lotty z "Wertera", w
kilkadziesiąt lat po wydarzeniach w Wetzlar. Jest rok 1816, a więc okres, który
poprzedził wydarzenia ważne dla historii Niemiec i Europy. Daje to postaciom
powieści asumpt do wielu refleksji i wypowiedzi dotyczących spraw politycznych.
Szczególnie ważne są myśli Goethego na temat narodzin przesadnego niemieckiego
nacjonalizmu (w związku z Ludenem) oraz stosunku panujących niemieckich do
narodu (w związku z Fryderykiem II).
Reklama
Tak ważna w tej
powieści problematyka sztuki znajduje konkluzję w epilogu, w rozmowie Lotty z
Goethem czy raczej z jego zjawą. Rozmowa ta przynosi rozstrzygnięcie zagadnienia
wzajemnego stosunku sztuki do życia, rozstrzygnięcie w duchu "Torquata Tassa"
Goethego (jest to jedno z dwóch alternatywnych rozwiązań, jakie prezentuje
Tomasz Mann; drugie znajdujemy w "Doktorze Faustusie"). Lotta, reprezentująca
tutaj "życie", czuje się pokrzywdzona, wyeksploatowana przez poezję i żąda
obrachunku od Goethego, który wkroczył w jej życie, omal nie zburzył jego
porządku, a potem wykorzystał epizod wetzlarski w powieści, która przyniosła mu
sławę. Dzięki Goethemu, który wyjaśnia jej cenę twórczego wysiłku artysty,
ofiarę własnego życia, spalającego się na podobieństwo świecy w służbie sztuki,
Lotta pojmuje w końcu, że trudno mówić o tym, kto więcej daje, kto więcej
bierze. Ona złożyła sztuce ofiarę niepokoju i cierpienia, ale otrzymała też
wiele, przede wszystkim młodość, która trwa na przekór czasowi i postępującemu
starzeniu się ciała; pozostanie przecież zawsze młodą Lottą z "Wertera". Goethe
uczy ją doceniać wartość cechy specyficznie ludzkiej: czasu wewnętrznego jako
miary plastyczności natury człowieka, jego woli trwania, przezwyciężającej
ograniczenie ludzkiego istnienia. Jej wyrazem jest z jednej strony radość
tworzenia poety, z drugiej - wieczna młodość jego "ofiary", będąca artystyczną
metaforą doniosłej roli sztuki, gdyż właśnie ona jest jej sprawczynią. Nie ma
zatem antagonizmu sztuka - życie, lecz jest współzależność, wzajemna potrzeba,
uzupełnianie się.
Przygotowali
Rafał - Dreamer@poczta.fm
Paweł Florczak
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę