Chłopi
dodane: 23 września 2001
Powieść Reymonta podzielona jest na cztery części: Jesień, Zima, Wiosna,
Lato. Podział taki podkreśla związek życia ludzkiego z naturą, jego
ciągłość i trwałość, a jednocześnie jego dynamiczność, jego nieustanne
zmiany, które zawsze się dokonują mimo odwiecznego porządku. Tytuł
odzwierciedla dokładnie treść utworu, bowiem jego bohaterem są chłopi, ich
życie rodzinne i gromadzkie, zajęcia rolniczo-gospodarskie, obrzędy
świeckie i religijne. Język powieści oparty jest na gwarze łowickiej,
którą autor znał bardzo dobrze. Nie jest to jednak czysta gwara, Reymont
świadomie ją stylizuje, by stała się bardziej przystępna dla współczesnego
czytelnika. Język utworu najbardziej jest zbliżony do gwary w partiach
dialogowych, w narracji bezpośredniej i momentach nastrojowych autor
wprowadza język literacki.
Akcja powieści nie ma wyraźnego wątku centralnego. Na plan pierwszy
wysuwają się wątki związane z rodziną Borynów - małżeński dramat Macieja i
dzieje romansu Jagny i Antka. Są one mocno rozbudowane dlatego, że w losy
Borynów wplatają się problemy istotne dla całej lipeckiej zbiorowości. To,
co kształtuje życie chłopów, to zjawiska typowe dla społeczności
wiejskiej, tworzące ze wsi odrębną, swoistą formację kulturową.
Reklama
Wieś podzielona jest na najbogatszych, średniozamożnych, biedotę i
komorników. Bogacze trzymają się razem, z biedotą, którą gardzą, nie
utrzymują kontaktów. Na wesele Boryny zaproszono tylko najzamożniejszych
gospodarzy. Bogatego Macieja nie obchodził los biedoty. Kiedy proszono go
o interwencję u dziedzica w sprawie zatrudniania najuboższych przy wyrębie
dworskiego lasu, zdecydowanie odmówił.
Ciekawe jest to, że ci, którzy nie mają nic, sami czują się mniej warci,
jakby sam fakt posiadania podnosił człowieka we własnych oczach i oczach
innych. Kiedy Hanka, jako żona Antka Boryny weszła do środowiska
najpierwszych we wsi, zajmowała w kościele miejsce blisko ołtarza,
przeznaczone dla najbogatszych. Kiedy została wyrzucona przez Macieja
i musiała powrócić do "dziadowania", nie miała już odwagi stanąć między
gospodarzami. Z kolei Kuba, zajmujący w kościele ostatnie miejsce, gdy
stał się posiadaczem złotówki, pchał się śmiało ku przodowi i śpiewał
pełnym głosem, rzucił ostentacyjnie pieniądz na tacę i jak inni swobodnie
wybierał resztę. Niełatwy los mieli we wsi komornicy. Nikt się z nimi nie
liczył, nikt o nich nie pamiętał. Przypominano sobie o nich, kiedy byli
potrzebni wsi. Tak było wtedy, gdy Lipce podjęły decyzję walki o las.
Kiedy jednak przestali być użyteczni, znowu o nich zapominano. Gdy
chłopi odsiadują w więzieniu karę za bijatykę z dworską służbą,
zorganizowana została pomoc sąsiedzka dla lipeckich kobiet, ale do
komornic nikt nie zajrzał.
W niewiele lepszej sytuacji znajdowała się służba wiejska. Wprawdzie ma
zapewniony jaki taki dach nad głową i posiłek, ale odpłacać za to musi
ciężką pracą od świtu do nocy, a za wynagrodzenie musi jej wystarczyć byle
jaki przyodziewek, para portek na rok lub kilka rubli.
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę