Call of Duty
dodane: 7 marca 2006
Call of Duty było dość szumnie zapowiadane przez twórców: wysokie AI
przeciwników, zaawansowana współpraca z drużyną, ciekawe misje. Ile z tego
zostało większość chyba wie (a jeśli nie-przejrzyj poprzednie numery). Jednak
postaram się pokazać aspekty gry, których nie było w poprzednich testach.
Intro nas witające jest bardzo klimatyczne, pokazujące jaka
naprawdę jest wojna. Do tego wspaniała muzyka, która z resztą będzie towarzyszyć
nam przez cała grę. O menu nie ma się co rozpisywać-jedynie mogę powiedzieć, że
wraz ze zmieniającą się kampanią, zmienia się tło. Bug występuje z modami, które
to są w menu multiplayowym, a które działają też w single...Więcej klikania i
loadowania i tyle.
Reklama
Cała rozgrywka podzielona jest na trzy
kampanie: amerykańską, brytyjską i rosyjską. Każda nacja oczywiście mówi po
angielsku, ale ze swoim narodowym akcentem. Misje, w których dane jest nam
zagrać są różnorodne i dość charakterystyczne: obrona Stalingradu, uwalnianie co
poniektórych majorów czy innych kapitanów z obozu niemieckiego, zebranie
dokumentów, podkładanie ładunków itp. Misje są bardzo ciekawe, ale czuć pewien
niedosyt. Ledwo co zdążysz położyć rękę na myszce, a tu misja ukończona. Mogliby
panowie z Infinity Ward sprawę wydłużyć i pokomplikować. Niestety przez to gra
jest o wiele krótsza... Aczkolwiek niektórzy mogliby pominąć ten bug ze względu
na wspomniany wcześniej rozmach misji (niektóre jednak są badziewne - jak
chociażby na statku-wątpię, aby było tylko tyle Niemców na niemieckim statku.).
Podczas grania czujemy się jak na prawdziwej wojnie! My już nie zwyciężamy (jak
w MoH-nie licząc Omaha Beach), a staramy się przeżyć. Tak samo jak i nasi
kompani. Fajnie zrobiono efekt szoku powybuchowego. Cały obraz jest rozmyty,
przez dobrych 5 sekund żołnierz nie jest w stanie walczyć (chociaż... ja w
jednej takiej misji rosyjskiej wysadziłem czołg podczas szoku). Ale po co ja wam
to mówię, skoro wszyscy to już wiecie. Niestety tak jak i w MoH są tu te
cholerne skrypty (przez co gra jest bardziej filmowa). Kiedy masz się gdzieś
przemknąć, a nie zabijać, Niemców jest nieskończenie wiele. Poza tym widać to
bardzo, gdy gdzieś stoimy: przesuniemy się o 0,5 centymetra i nagle drużyna może
iść dalej.
Zapowiadano działanie z drużyną- i owe działanie
jest. Znaczna większość misji to chodzenie z towarzyszami (nie w sensie
dosłownym...), którzy pomagają nam np. podczas przeładowania broni-jesteśmy
bezbronni, a kolega sierżant zabił Niemca. Jedyne co mnie wpieniło to częste
zastanawianie się-oddać ogień czy nie oddać. Nasi kompanie często stoją jak
głupki, a Niemiec do nich grzeje. To działa często też w drugą stronę. Niemiec
się na mnie patrzy, a ja go zabijam. :) Oczywiście AI wrogów jest na dość
wysokim poziomie-chowają się za skrzynkami, rzucają granaty jak nie mogą
strzelić. Aczkolwiek zdarza się też, że potrafi taki jeden stanąć na środku pola
bitwy, i strzelać, podczas gdy proporcja mojego oddziału i jego wynosi 6:1. Poza
tym nasi często kuleją na obie nogi, ale apteczki nie wezmą.
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę