Jestem w trakcie pisania jednego najgorszego dla mnie rozdziału mojej magisterki. Mianowicie rozdziału o rodzinie. Jako, że słabo wierze w instytucję małżeństwa, co za tym idzie rodziny i dzieci, owy tekst idzie mi jak krew z nosa. Aczkolwiek znalazłam parę fragmentów, które mogą zapoczątkować ciekawą dyskusję. Mianowicie mówi się, że obecny model rodziny przeżywa poważny kryzys, zagraża mu egoizm i sprowadzanie człowieka do przedmiotu. Wpływa na to indywidualizm, bezwzględne poszanowanie wolności wyboru oraz życiowa samorealizacja mierzona karierą zawodową, a za kryzysem przemawia także parę z tysiąca argumentów tj.
Wzrost liczby rozwodów,
zmniejszanie liczby dzieci w rodzinach,
wzrastająca liczba urodzeń w związkach pozamałżeńskich,
upublicznianie zachowań seksualnych,
zdrady małżeńskie, skandale na tle erotycznym,
szczerzące się zjawisko prostytucji
Mówi się, że porzucamy (my jako społeczeństwo) rodzinę na rzecz singielstwa.
Chciałam się więc zapytać zauważacie owy kryzys?
Jak w/g Was wygląda współczesny model rodziny?
Co przemawia 'za' założeniem owej instytucji?

