Zgubiony miś
dodane: 7 kwietnia 2006
Szła obok Niego. Obok. Czy to nie wystarczająco poniżające słowo dla kogoś kto kocha?- pomyślała. Była młodą, z wyglądu niczym nie wyróżniającą się dziewczyną. Dominika. Okropne imię, kto normalny daje dziecku na imię Dominika? "Dominika od słowa dominicus- oddana Bogu". Ojej…oddana na służbę, czy jak?- pomyślała z ironią, która od razu znalazła odzwierciedlenie w uśmieszku na jej twarzy. Uniosła dłoń ku twarzy, założyła niesforne włosy za ucho i spojrzała na Niego. On. Przystojny, bo jak inaczej nazwać wysokiego bruneta z cudownymi, szafirowymi oczami, promiennym uśmiechem i szerokimi ramionami w które tak bardzo lubiła się wtulać. Specjalnie dla niej używał czerwonego Hugo Bossa, bo wiedział, że uwielbia ten zapach. On. Na jej ustach zagościł znowu ten sam ironiczny uśmieszek. Pojawił się równie niespodziewanie jak Jego dłoń na jej ramieniu.
Reklama
- O czym myślisz?- spytał, a ona z niedowierzaniem zamrugała oczami. Pierwszy raz ktoś zadał jej to pytanie, pytanie które wg niej, było wyrazem ogromnego zainteresowania czyjąś osobą. I to właśnie pan Piękny, zadała pytanie, które miało dla niej wielką wagę- kolejna drwiąca myśl w ciągu 2 minut. Odchyliła głowę do tyłu i wybuchnęła wymuszonym śmiechem, który wprawił Go w zakłopotanie i automatycznie Jego oczy zdawały się pytać: o co chodzi?
- Myślę o Tobie. Czemu Ty, przystojny, z dużym powodzeniem, cudownym poczuciem humoru, inteligentny, idziesz teraz OBOK mnie? Dobrze, że jest to OBOK, bynajmniej mam świadomość że nie wybrałeś mnie "całej".
-Właśnie dlatego… Jesteś inna od tych wszystkich pustych panienek, poprawiających swoje 3 warstwy makijażu na mój widok. Bo mam Cię OBOK, bo przy Tobie OBOK mnie przeraża-a ja lubię ten lęk-i zmusza do wysiłku, dzięki któremu uda mi się jak to określiłaś "wybrać Cię całą". –odpowiedział i oparł podbródek na jej głowie, wdychając cytrusową woń jej włosów. Odsunęła się od Niego i zapytała, tonem, który On tak bardzo lubił, bo wiedział, że Ona mu wierzy, ale po prostu chce potwierdzenia, które rozczuli jej twardą, mocną w przekonaniach- wg niego ta siła wewnętrzna była lekko udawana-osobowość:
- Naprawdę?
- Tak misiaczku. Wiesz, co? Dwie ulice dalej otworzyli nową kawiarnie i jak rozumiem teraz tam pójdziemy, bo chyba nadal uwielbiasz kawę? - jego słodki uśmiech zawsze sprawiał, że chciała go całować, przytulać i ściskać tak mocno, żeby wszyscy wiedzieli, że ON jest tylko jej.
Szli trzymając się za ręce, śmiejąc z anegdot, które On opowiadał, a ona zmieniając barwę swego głosu powtórnie powtarzała. Przechodnie patrzyli na nich z czułością, z jaką patrzy się na małe, niewinne i rozkoszne dziecko, nieświadome okrucieństw tego świata. Tak- kiedy byli razem świat wydawał im się piękny, sprawiał wrażenie równie szczęśliwego jak oni.
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę