Zaczatowani
dodane: 19 marca 2006
Zaczyna się zupełnie niepozornie... Czasem jest to zwykła ciekawość albo po prostu sposób oderwania się od codziennych problemów. Można przecież poznać wspaniałych ludzi (choć różnie z tym bywa), porozmawiać, wymienić się doświadczeniami, zapomnieć o całym świecie... Pierwsza "wizyta" nic właściwie nie znaczy, a może jest tylko "grą wstępną"? A potem powracamy. Ale codziennie i regularnie. Aż w końcu wpadamy w zamknięty krąg. Nie potrafimy już walczyć, "to" staje się silniejsze... Może to nasza wina, bo w porę nie powiedzieliśmy sobie kategorycznie "stop"! Czat jest rodzajem uzależnienia, "narkotykiem", mechanizmem, nad którym tracimy kontrolę...
Reklama
Odkrycie drugiego świata.
"Odkryłem czataniedawno, jakieś półtoraroku temu. Stały dostępdo komputera sprawił, żew sumie nudne przeglądanie stron nabrał całkiem nowego charakteru - w końcumożna pogadać, spotkaćsię z kimś "naprawdę". Aco najważniejsze, możliwa jest całkowita anonimowość, któradodaje jakiegoś"smaczku", alepozwala oderwać się od szarej czasem rzeczywistości. Początkowo czatowanie nie miało złego charakteru..." - może tak zaczynasię twoja historia. A może dotyczy to twojego kolegi? Wirtualny
świat rządzi się zupełnie nowymi prawami niż rzeczywisty. Na czatach zapominamy kim jesteśmy, o wartościach, którymistaramy się kierować w życiu, o naszych problemach,
obowiązkach, a przede wszystkim o Bogu... Zacierają się wszelkie granice. Uciekamy od przytłaczającej, nudnej rzeczywistości.Czasami czat to właśnie forma relaksu od zmęczenia,
przepracowania, nadmiaru odpowiedzialności...
Czatowy świat
W takim razie, czy na czacie są jakieś ograniczenia??? A może to tylko jeden wielki "show" w sieci, gdzie każdy przychodzi, by odegrać swoją rolę? Tam stajemy się takimi, jakimi chcielibyśmy być, nikt nam nie zabrania zmienić zawodu, miejsca zamieszkania, rodziny, dodać albo odjąć kilka lat. W rezultacie nie jesteśmy zwykłym panem Kowalskim, ale idealnym Jankiem. A poza tym przecież mamy nicka (swój pseudonim) i nikt nie może sprawdzić, czy mówimy prawdę... Ale my jesteśmy zauroczeni i zafascynowani nowo poznanym kolegą...
Kontrola na czacie?
Kiedy damy się porwać urokom czatu, przestaje się wszystko liczyć... Sami sobie tłumaczymy, że wchodzimy jedynie wtedy, gdy mamy ochotę. Ale to nieprawda. Kłamstwo kontroli odwiedzin czatu potrafi więzić nas przez długie miesiące, a nawet lata. Czat ze swoimi "atrakcjami" przejmuje kontrolę nad naszym życiem. A najgorsze jest to, że nie chcemy i nie umiemy zauważyć skutków tego, co robimy. "Tylko zajrzę, tylko zobaczę jaka będzie reakcja na nowy nick, tylko na chwilę, zaraz wyjdę itp." - sami zaprzeczamy sobie, powtarzając to za każdym razem.
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę