Rudziejące Turnie i pusty szczyt...
dodane: 24 października 2007
Wrzesień jest pora nad wyraz sprzyjającą wędrówce po naszych najwyższych górach. Pogoda prawie zawsze pewna, na ile to możliwe w górach, kolory flory absolutnie magiczne i co ważne ludzi jakoś mniej. Hala Gąsięnicowa, bo tutaj zaczyna się ta krótka opowieść, o tej porze roku prezentuje niezwykle pięknie w jesienniejącym słońcu. Kosówka wydaje się być bardziej zielona niż zwykle. Może to dlatego, że wyraźnie odbija się od palety rudziejących traw, a tu i ówdzie poprzetykana jest brązowymi drzewami liściastymi. Dominujące nad doliną szczyty Orlej Perci, Kościelca, Niebieskiej Turni oraz Sinicy dodają wszystkiemu potęgi i dramatyzmu.
Na samej Hali stawiłem się dość późno bo dopiero około 11.30 ale wynikało to z zamierzenia zrobienia zdjęć w kładącym się spać słońcu. Celem tego dnia był najwyższy szczyt otoczenia Hali Gąsięnnicowej, Świnica (2301m n.p.m.) wznosząca się 350 metrową ścianą w północno-zachodnim zakątku doliny. Na ten dzień zapowiadano załamanie pogody i było to przyczyna wyjazdu wszystkich "niedzielnych" turystów z Zakopanego, a co za tym idzie niewielką ich ilością w rejonie Murowańca. Tym razem na postój wybrałem dopiero brzeg Zielonego Stawu dlatego też samo schronisko nie interesowało mnie szczególnie. Dało się jednak zauważyć brak pewnego dość szczególnego elementu w pobliżu. Mianowicie nie było słychać gwaru wycieczki brzęku szkła zwykle dochodzącego z ławek przed schroniskiem. W drodze do zaplanowanego miejsca postoju spotkałem dosłownie kilka osób. Większość z nich kierowała się do przełęczy Liliowe lub na Kasprowy Wierch toteż po odbiciu w szlak wiodący pod Swinicę na chwilę zostałem sam na szlaku i mogłem się nacieszyć ciszą jaka mnie otoczyła.
Reklama
Nad stawem byłem dosłownie po chwili, a ze pogoda sprzyjała kontemplacji i podziwianiu przyrody postanowiłem trochę przedłużyć mój pobyt na Stawem. Kilka osób schodzących z Karbu minęło mnie ale nie widziałem żeby ktoś schodził ze Świnicy. Cóż, mówię, będzie dobrze, może nawet pusto. Słoneczko przyjemnie grzało i jakoś nie mogłem zmobilizować się aby ruszyć dalej. Ba, nawet postanowiłem, ze poleżę do czasu aż Pośrednia i Skrajna Turnia zasłoni mi Słoneczko i nie będzie się już tak przyjemnie wygrzewać. Z drugiej jednak strony szkoda byłoby stracić ostatni dzień pobytu na leżenie bezczynnie. Obowiązki wzywają?! Ale jeszcze chwilkę, przecież zdążę... Chwilka potrwała do drugiej po południu...
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę