Nie czekajcie zbyt długo
dodane: 20 marca 2006
Była sobie kiedyś piękna, mądra dziewczyna. Poznałem Ją na czacie
(wiem, może jest to żałosne, ale tak było). Po krótkiej konwersacji okazało się,
że jesteśmy z tego samego miasta. Przez kilka tygodni pisaliśmy do siebie i w
końcu postanowiliśmy się spotkać. Okazało się, że byliśmy razem na wycieczce w
górach, ale wtedy zabrakło mi odwagi, żeby podejść i powiedzieć "Cześć mam na
imię...". Na spotkaniu było jakoś sztucznie. Przez pierwsze minuty nie mogliśmy
znaleźć wspólnego tematu, zaczęliśmy wspominać wycieczkę i rozmowa przestała być
naciągana. Spotykaliśmy się jeszcze kilka razy i poprosiłem, by została moją
dziewczyną. Zgodziła się. Zostaliśmy parą. Wakacje mijały jak we śnie.
Chodziliśmy na plażę i do parku. Przesiadywaliśmy godzinami na ławkach lub w
amfiteatrze, rozmawiając o różnych rzeczach. Może dziwne było to, że nigdy nie
powiedziałem, że Ją kocham. Nie mówiłem tego, bo czekałem na chwilę, w której
ona wiedziałaby, że to już jest najprawdziwsze z prawdziwych, najczystsze z
czystszych i najszczersze ze szczerych uczucie. Chodziliśmy ze sobą trzy
miesiące i czułem, że moje uczucie do niej wciąż narasta. Ona też tak czuła. W
moim mózgu pojawiła się myśl : "To Ta".
Pewnego
wieczoru poszliśmy do kina. Było świetnie - jak zawsze. Później spacerowaliśmy i
o 23:00 odprowadzałem Ją do domu.
... Ten wieczór z
pewnością zapamiętam do końca mojego marnego żywota....
Reklama
Usłyszałem
krzyki niedaleko. Okazało się, że jacyś pijani idioci "rozbijają się" autem. Nie
zwrócilibyśmy na nich uwagi, gdyby nie to, że mieli broń. Wpadli na pomysł, żeby
nas przestraszyć. Kula raniła moją dziewczynę... Najgorsze było to, że nie
potrafiłem nic zrobić. Każda sekunda wydawała mi się wiecznością. Zacząłem
wrzeszczeć: "Ratunku!" Ktoś zadzwonił po pogotowie. Wtedy nie myślałem nawet,
żeby spojrzeć na numer rejestracyjny samochodu. Pamiętam tylko Jej piękne,
bezwładnie upadające ciało. Po trzech godzinach reanimacji Ona odeszła. Odeszła
i nie miałem nawet możliwości, aby się z nią pożegnać i powiedzieć: "KOCHAM
CIĘ". W tej jednej chwili moje życie legło w gruzach. Dziś nie wiem jak sobie z
tym poradzić. Różne myśli chodzą mi po głowie. Czasami śnię, że nadal jesteśmy
razem, rozmowy, śmiech... ale gdy się budzę... mam ochotę umrzeć. I to właśnie
Jej śmierć przekonała mnie, że są rzeczy gorsze od niespełnionej miłości. Jest
to odejście na zawsze osoby, którą się kocha. Zdałem sobie też sprawę, że nie
należy czekać zbyt długo...
To zdanie kieruję do
Fenix'a jeżeli oczywiście to czyta: "Chciałbym mieć taki problem jak Ty. Ty
przynajmniej możesz do niej zadzwonić i porozmawiać, spotkać się z Nią,
popatrzyć w Jej piękne oczy. A teraz powiedz mi człowieku, co ja mogę zrobić,
podpowiem Ci - dołączyć do Niej, bo to jest jedyna rzecz jaka przychodzi mi do
głowy... i zacząłem o tym poważnie myśleć."
The
general meaning of this pathetic text:
To zdanie
kieruję do chłopaków: "Nie nadużywajcie zwrotu "Kocham Cię", ale nie czekajcie
także zbyt długo, bo potem możecie tego bardzo żałować..."
Przygotował
Simon - logins@poczta.onet.pl
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę