Miszcz Marian kulom uchodzi
dodane: 21 marca 2006
"Dni kilka później do wrót mojego dojo zapukał jeden z nich
- Miszczu - rzekł - pojąwszy bezmiarm moich win postanowiłem podążać
ścieżką niezwyciężonej sztuki. Oto na znak pokuty odrywam orginalne naszywki
Adidasa i przyjmuje imię Aikidas, ucz mnie miszczuniu. Poruszony do łez, do
serca przytuliłem Aikidasa przyrzekając solennie przepędzić go po krętych
ścieżkach sztuki w te i wewte i to kilka razy.
I tak mijały nam
dni na mozolnych treningach. Mój wierny Aikidas ufnie i uporczywie jak ból zęba
raz po raz tłukł tym i tamtym próbując fikołków przeróznych. Z ust mych spijał
opowiesci o wielkich Miszczach. Przypowieści o Tym Co Się Kulom Nie Kłaniał
szczególnie poruszały młode, ufne serce mojego uchideshi.
Reklama
Aż nadszedł ten
dzień gdy szedłem przez miasto rozmyślając jak zawsze o tym jakby to uniwersalny
pokój zaprowadzic na swiecie i to zaraz. Mój wierny Aikidas szedł cicho za mną
niosąc broń drewnianą i 14 browców na wieczór, które jak ,z dawien dawna
wiadomo, wzmagają przepływ uniwersalnej energii tak, że aż strach. Nagle mój
szósty miszczoski zmysł powiedział mi - Orient stary, bedzie zadyma!!!
Trzasnęły drzwi samochodu, zaszeleścił skaj skórzanych kurtek i
zobaczyłem. 6 ich było, jeden w jednego wielki, twarze szpetne i okrutne.
- To ty - krzyknął największy - tyś to moich wiernych opryszków pobił
i odtąd stracili serce do podłych planów, podstępnych knować, okrutnych rozbojów
i takich tam. Zrozumieli bezsens przemocy i tacy są bogaci w człowieczeństwo az
się niedobrze robi. Odtąd moje przebrzydłe, społecznie szkodliwe interesy
kuleją. Twój czas nadszedł, innemi słowy zbierzesz tera wpierdol!!!
-
Ha - pomyślałem
- Ha powiedziałem. Przeszyłem przenikliwie moich
wrogów sokolim wzrokiem .
- Podaj mi mój wierny Aikidasie bokken
Iwama, beztsubny, tępo skończony. Powinno starczyć. Wziałem oręż w moje
wprawione tysiącami treningów dłonie.
- Na nic się zdadzą twe sztuczki
- powiedział główny okrutnik - choćbyś i 100 mógł pokonać przeciw kulom nikim
jesteś.
A mówiąc to i on i jego przyboczni wyciagnęli broń
strzelającą straszliwie
- Aha - powiedziałem. A w głosie moim słychac
było spokój 1000 letniego cedru i szum kwiatów lotosu na wietrze - chociaz to
ostatnie nie za bardzo pasuje....
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę