Miszcz Marian i kiai
dodane: 21 marca 2006
Tego dnia już od rana Miszcz Marian wiedział, że coś jest nie tak.
Na dzień dobry pomylił medytacje z masturbacją i wcale nie było mu z tym dobrze. Żeby dojść do siebie zadał sobie serię nadzwyczaj celnych ciosów i zamierzał poprawić kopnięciem. Jednak zapomniawszy o swoich nadludzkich zdolnościach odruchowo sam siebie obezwładnił zakładając błyskawicznie szczególnie bolesną i perfidna technikę. Jak to miszcz stoczył ze sobą krótką i błyskotliwą walkę i jak zawsze wygrał.
Reklama
Nie obyło się oczywiście bez przekroczenia swoich fizycznych i psychicznych możliwości, średniej wielkości oświecenia i takich tam. Nie dało mu to jednak satysfakcji, Marian jął dumać co jest powodem owego dyskomfortu, nie znalazłszy przyczyny wykonał 5 tysięcy szomenów prętem żelaznym fi 45. Nie pomogło... Wykonał krótką ceremonię parzenia herbaty, na koniec dodał cukru w kostkach, mleka, zamieszał i wychłeptał. Nic. Zrobił pawia i nosorożca z papieru... nic.
Z jabłonki sąsiada za pomocą poręcznego toporka wykonał zgrabne bonzai. Nic. Nie pomogło też krótkie kabuki przed lustrem, pozostawała już tylko manga i hara kiri...
W ten Marian zorientował się, że nic tylko przez noc zatkała mu się jakaś czakra i olbrzymie pokłady kosmicznej energii ki krążą bez ujścia w rzeźbionym harmonijnymi mięśniami ciele miszcza.
- Zgadzało by się, stąd te wiatry - uznał - To moc napiera coraz to mocniej i nie może się wydostać.... a już myślałem, ze to przez wczorajszą golonkę...
Teraz należało jedynie przetkać jakoś zator, żeby moc wydostała się na zewnątrz. Marian kilkakrotnie uderzył głowa w blaszany okap kuchenki. Coś jakby ruszyło, ale nie do końca. Postanowił wydać z siebie okrzyk kiai, który to siłę wewnętrzną spotęguje tak, że każdy zator szlak nagły trafi i szczęśliwość zagości od razu na twarzy Miszcza.
Jednakowoż kiai prawdziwe, jak Marian wiedział, pochodzi z głębi, nie z paszczy i siłę ma taką , że ptaki latające na pyski ze strachu spadają. Moc to taka, ze szyby, regipsy i panele szlak na miejscu trafia a wibracje dla ludzkich uszu mordercze jeszcze przez długie dni trzęsą typowymi rurami kanalizacji mieszkań spółdzielczych. Z wyżej wymienionych względów taka forma treningu nie sprawdza się w pomieszczeniach zamkniętych.
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę