Miszcz Marian
dodane: 21 marca 2006
Miszcz Marian spojrzał na zegarek. Dochodziła 13. Tęsknie spojrzał w przeszłość, w czasy kiedy godzina ta oznaczała cokolwiek... Upewnił się, że conajmniej trzech z jego uchideshi jest w pobliżu, po czym chrząknął znacząco i powiedział "Ten człowiek jest już za drzwiami. Otwórzcie mu." Była to stara metoda budowania swojego image. Opracował ją już w młodości, więc nie bardzo pamiętał o co chodziło w tym całym image, ale wyrobione nawyki zostały.
Jeden z uczniów szybko podbiegł do drzwi i otworzył. Istotnie, stał tam już gość. Miszcz umówił się z nim przed tygodniem, że zjedzą dziś obiad o 12:30. "Nigdy nie można wierzyć w punktualność innych, a image nie cierpi nawet najdrobniejszych potknięć" - nauczała przeszłość.
Reklama
"Witaj. Masz talerz?" - zażartował Miszcz wpuszczając gościa do środka.
"Ja ciebie też" - odpowiedział gość spode łba. Był już w środku. Lutego.
Weszli głębiej. Ukłonili się wspólnie przed portretem Wielkiego Moderatora filuternie spoglądającego spod pióropusza, potem zapalili kadzidełka przed ołtarzykiem z na wszelki wypadek zamazaną postacią bóstwa. Marian nigdy nie mógł się zdecydować na wybór religii. Chcąc iść w ślady twórców aikido zajmował się kolejno Omoto, Omote, O! Motor, All Motours, Almatur, Amur-Tour i Murator. Zresztą nie było to ważne, gdyż jako gości zapraszał wyłącznie swoich wielbicieli, którym mógł w razie potrzeby narzucić swoje poglądy, albo nawrzucać, albo ich wyrzucić.
Zresztą sam ołtarzyk stanowił w ceremoniale Miszcza Mariana obiekt najważniejszy. Lubował się w opowieściach na jego temat. Miał on postać bramy do dojo (drzwi plastikowe antywłamaniowe), której strzegły dwa pingwiny. Ptaszyska znajdowały się w charakterystycznej dla aikido pozie groźnego mae-ukemi. Jeden z nich właśnie zaczynał pad, a drugi podnosił się z niego. W ten sposób miały stały kontakt wzrokowy z Miszczem, ilekroć na nie spojrzał. Nie ma co ukrywać, że pomysł takiej symboliki zrodził się właśnie w Jego przepełnionej pomysłami głowie. Rozumowanie było proste. Pingwin biega po ziemi drobiąc kroczki jak gejsza - powiązanie z Japonią, a co dalej idzie z aikido było zatem oczywiste. Miszcz Marian wspomniał kiedyś również o długim i mocnym dziobie ptaszyska. Niektórzy podśmiewali się potem wspominając jak próbował wybrnąć z tego znajdując coraz to kolejne powiązania prowadzące w stronę sztuk walki. Długo się nie pośmiali. Image nie cierpi nawet najdrobniejszych potknięć...
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę