Logowanie

Artykuły

Grudniowe życzenia

dodane: 16 grudnia 2006

  Znowu grudzień. Nawet nie wiem kiedy ten czas tak ucieka. Przecież dopiero pisałam listę noworocznych postanowień. Zraz, zaraz - przemknęło mi przez myśl - gdzieś to tu było.

  - Jest! - wykrzyknęłam radośnie wyciągając z szuflady (obiecuję, że w tym roku w niej posprzątam) wymiętą i nadpaloną kartkę papieru. Nadpaloną, bo siostra oznajmiła mi, że taką listę trzeba puścić z dymem używając w tym celu świeczki palącej się cale święta. Czułam się jak wiedźma wykorzystująca praktyki czarnej magii kiedy przykładałam cenny papierek do drżącego płomienia. Świeca powinna być czerwona, trzeba wokół nóg usypać okrąg z soli, ale takie starania uznałam za bzdurne zabobony.

Reklama

  Tak na wszelki wypadek winą za brak soli postanowiłam zrzucić na sklerozę taty, który w naszym domu zajmuje się zakupami. Natomiast zieloną świeczkę zamierzałam obarczyć daltonizm. Zdecydowanie!

  Jak się domyślacie listy nie spaliłam. Już boki zaczynały pięknie brązowieć, kiedy zdałam sobie sprawę, że jak ją spalę to w przyszłym roku nie dowiem się, do czego się zobowiązałam. I jak bym się z tego rozliczyła?

  No, teraz rozumiecie dlaczego wygnieciony i nadpalony skrawek wylądował na samym dnie pod stertą rachunków... O Rany! Wydawało mi się, że ta faktura na telefon za październik była już dawno zapłacona. Nawet wykłócałam się z biednym przedstawicielem i zażądałam przeprosin za oskarżenie o brak wpłat. Coś podobnego!

  - Już wiem - w tym roku terminowe regulowanie rachunków powinno się znaleźć na liście moich priorytetów.

  No, teraz czas na chwilę prawdy. Siadam na tapczanie z filiżanka małej czarnej w dłoni i wygładzam zwitek.

  1. Zobowiązuje się wywiązywać ze zobowiązań

  Matko! Dobrze, że siedzę, bo nogi by się pode mną ugięły. Przed oczami mam wszystkie prace oddane z parodniowym (no dobra, koniec z oszustwami - parotygodniowym) opóźnieniem; przyrzeczenia cotygodniowych wizyt u babci, obietnice, że wreszcie odpiszę na zaległe listy. Hm.... nie mogę być dla siebie taka okrutna. Koniec z umartwianiem się. Po prostu jutro siądę przy komputerze i załatwię tą zaległą korespondencję, a wieczorem pójdę do babci. Prace już i tak oddałam, więc w sumie nie jest tak źle.

Odjazdowe tapety


zobacz więcej