Death in All That Jazz
dodane: 13 grudnia 2007
Śmierć. I co dalej? Tego nie wiemy. Możemy przypuszczać bądź wierzyć w różne systemy filozoficzne. Z medycznego punktu widzenia czas po śmierci nie jest już aż tak interesujący jak to, co dzieje się przed nią. Wiemy dokładnie jakie procesy zachodzą w ludzkim organizmie przed czy po, jednak nie wiemy za wiele o tym co dzieje się w naszym umyśle przed, w trakcie a już tym bardziej, co się z nim dzieje po. Od zawsze człowiek starał się poznać ten najbardziej tragiczny moment życia jego i jego otoczenia. Później zaczął próbować zapobiegać takiemu, a nie innemu obrotowi sprawy. Dwóch rzeczy, których nigdy nam nie zabrakło w tym poznawaniu to, sama śmierć, która nigdy nie opuszczała ludzkich społeczności i nasze dążenie do jej poznania.
Aby przybliżyć sylwetkę śmierci i procesów jakie zachodzą w umyśle człowieka w trakcie jej przeżywania możemy posłużyć się filmem Bob'a Fosse - All that Jazz (tłum. Cały ten zgiełk). Film opowiada historię ostatnich kilku dni z życia choreografa, Joe'go Gideon'a (w tej roli Roy Scheider), który nie stroni od alkoholu, seksu, przemęczania się i ogólnego używania życia, a przede wszystkim jest nałogowym palaczem. To właśnie uzależnienie od tytoniu doprowadza go ostatecznie do śmierci. Na ekranie Joe'go widzimy zawsze z papierosem w ustach i coraz to bardziej kaszlącego.
Reklama
Film jednak nie jest prostą opowieścią o umierającym człowieku i jego otoczeniu. Jest to pełen symboli i nawiązań obraz z wieloma sugestywnie wmontowanymi obrazami ukazującymi nam stan umysłu bohatera. Jego strach, obawy, w końcu akceptacje i spoufalenie ze śmiercią. Montaż symultaniczny i powtarzalność pewnych czynności ujawniają nam jak zmienia się stan bohatera. Postępująca choroba coraz bardziej się uwidacznia. Z czasem widać tez jak bardzo nasz bohater jest podporządkowany showbuisness'owi. Halucynacje, których Joe doznaje w szpitalu są zrealizowane jak plan filmowy musicalu.
Same zdjęcia nawiązują nie tylko do stanu umysłu Joe'go ale również do tematyki śmierci w naszej kulturze w ogóle. Film rozpoczyna się sceną castingu do nowego musicalu, podczas tworzenia, którego będziemy towarzyszyć bohaterowi. Ujęcia obcinają postacie ludzkie (na przykład do obrębu nóg) lub pokazują duże ilości owych postaci w ruchu, z wyciągniętymi rekami, w tańcu, pół nago. Przywodzi to na myśl średniowieczne ołtarze na których przedstawiano masy nagich ludzkich ciał strącanych do piekła i tłumy (nieco mniejsze) idące do nieba. Podobnie jak na ołtarzach, tak i w filmie ciało ludzkie jest przedstawiane bez szacunku, masowo, powszechnie i bez czci. Można by powiedzieć, że pierwszej scenie ciała te przewalają się i są przerzucane jak widłami na ołtarzach.
Już w następnym ujęciu pojawia nam się uosobienie Śmierci. Kobieta w białej sukni, z twarzą zasłoniętą welonem kapelusza. Pyta bohatera o rodzinę, pracę, kobiety. Zdają się dobrze znać. Rozmawiają swobodnie. Bohater flirtuje ze Śmiercią czego ona w żaden sposób nie neguje. Pomieszczenie, w którym odbywa się rozmowa, której fragmenty są później wmontowane w ciag dalszy filmu jest zupełnie abstrakcyjne, pozaczasowe i poza przestrzenne. Przypomina garderobę lecz pojawiają się tam fragmenty pomieszczeń z różnych okresów życia bohatera. W tle włączony jest telewizor ze zmontowanym prze Joe'go skeczem, o śmierci właśnie. Skecz ten nawiązuje do podziału psychicznego okresu umierania wyznaczonego przez Elizabeth Kubler-Ross. Podział ten rozgranicza następujące fazy: Gniew, Zaprzeczenia, Negocjacje, Załamanie, Akceptacja. Wyrywki tego skeczu dotyczące odpowiednich faz pojawiają się później w ściśle określonych momentach w filmie.
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę