A wszystko przez dziadka
dodane: 17 lutego 2007
- Ale plucha - jęknęłam w duchu - Jeszcze parę metrów i z tego kwiatka zostanie tylko korzeń w doniczce. Mocniej otuliłam ramionami zapakowany w celofan prezent. Folia szeleściła szarpana podmuchami wiatru, ciężki pakunek wymykał mi się z rąk.
Szłam ze spóźnionym prezentem z okazji Dnia Dziadka, przepiękną guzmanią wymarzoną przez staruszka. Mój dziadek był bowiem zapalonym ogrodnikiem, a jego miłość do natury rozciągała się też na zwierzęta, no i na ludzi. Bardzo często określano go mianem dziwaka, bo wypuszczał do wody złowione ryby, nigdy nie zabijał pająków i potrafił, wracając z działki, rozdawać każdej napotkanej kobiecie kwiaty z ogródka. Dla mnie jednak był cudownym przyjacielem, towarzyszem zabaw i rozmów. To on nauczył mnie grać w szachy, odradzał wybór kierunku studiów z rozsądku, popierał i rozwijał pasje i wrażliwość na sztukę i słowo pisane. To wreszcie on pocieszał mnie po rozstaniu z Michałem tłumacząc, że widocznie jego serce biło zbyt wolno i nie mogło się zgrać z moim rytmem. Na samo wspomnienie w oczach zalśniły łzy.
Reklama
- Uwaga! - nagle usłyszałam krzyk za sobą po czym ktoś z ogromną siłą chwycił mnie za kaptur kurtki i szarpnął do tyłu. Z zaskoczenia upuściłam doniczkę z kwiatkiem, która spadła na chodnik z hukiem rozpryskując przy tym krople brudnej wody z kałuży.
- Co się Pani zabić chciała?! - usłyszałam głos tuż przy uchu.
Odwróciłam się z wściekłą miną bo przecież przez właściciela nieznanego głosu mój prezent uległ kompletnemu zniszczeniu. Koło mnie stał potężny olbrzym w puchowej kurtce, ale ja widziałam tylko jego czarne oczy miotające w ciemnościach niebezpieczne błyski.
- Na życiu Pani nie zależy? Tyle pięknych rzeczy na świecie jest , a taka ładna dziewczyna powinna być teraz na kolacji z chłopakiem a nie wchodzić pod koła samochodu.
- Co? Ja? - wyjąkałam zdumiona i nieprzytomnym wzrokiem rozejrzałam się dookoła. Okazało się, że tak bardzo byłam zatopiona w myślach, ze nie zauważyłam czerwonego światła i beztrosko weszłam na ulicę, prosto pod koła pędzącego samochodu. Całe szczęście, ze ten chłopak za mną szedł i w odpowiednim czasie zdążył mnie zatrzymać. Tylko, że mój prezent leżał teraz smętnie w wodzie a z przepięknej ceramicznej donicy zostały zaledwie skorupy.
- Możesz także:
- wysłać link do znajomego
- lub wydrukować tą stronę